Szydło w siedzeniu „Idy”

Szefowa rządu Beata Szydło w wywiadzie udzielonym katolickiemu tygodnikowi „Gość Niedzielny” (51/2015) poruszyła kwestię jakości polskiej kinematografii, wypowiadając się na temat arcydzieła sztuki filmowej, nagrodzonej Oscarem produkcji Pawła Pawlikowskiego pt. „Ida”.

Aby nie być posądzonym o wyrywanie zdań z kontekstu cytuję cały fragment rozmowy:

Zaskoczył Panią wicepremier Piotr Gliński, który chciał odwołania premiery sztuki w Teatrze Polskim we Wrocławiu, gdyż na scenie miało dojść do aktu seksualnego w wykonaniu aktorów porno?

Nie, ponieważ wiedziałem wcześniej, że minister kultury będzie prosił o wyjaśnienia w tej sprawie. Media ten problem wypaczyły, prezentując stanowisko prof. Glińskiego jako próbę cenzury. Chcę bardzo wyraźnie podkreślić, że mój rząd będzie konsekwentnie pilnował, aby za pieniądze publiczne nie były realizowane wydarzenia kulturalne, które naruszają ogólnie akceptowalne normy społeczne i wartości. Nie będzie rozpowszechniania pornografii za publiczne pieniądze.

W exposé mówiła Pani, że trzeba tworzyć dzieła o wybitnych Polakach, które rozsławią naszą ojczyznę za granicą. Czy film „Ida”, który otrzymał Oscara, rozsławił Polskę na świecie?

Oczywiście fakt, że polski film otrzymuje tak ważną nagrodę, jest dużym wyróżnieniem. Jednak według mnie akurat ten na pewno nie był promocją Polski, raczej rysował jej negatywny obraz. Pod względem artystycznym też mi się niespecjalnie podobał. Zdziwiłam się, że dostał Oscara.

Jaki film byłby promocją Polski?

Powinniśmy zadbać o to, aby pokazywać naszą piękną historię i wybitnych Polaków, szczycić się rodzimą kulturą. Na film na pewno zasługuje postać rotmistrza Witolda Pileckiego. Widziałam obraz o rotmistrzu, który został teraz nakręcony, trochę amatorsko, przez grupę zapaleńców, ale uważam, że powinna powstać o tym bohaterze większa produkcja. Na przykład Amerykanie są mistrzami właśnie w tego rodzaju przedsięwzięciach. Popularyzują swoją historię, tłumaczą i opowiadają ją światu właśnie przez filmy, przez kulturę masową. To jest wzór, z którego moglibyśmy korzystać. Jak skutecznie i trafnie można pokazywać naszą historię, pokazuje stworzone przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego Muzeum Powstania Warszawskiego. Tak należy młodemu pokoleniu opowiadać o bohaterach.

Po słowach premier Szydło w wielu miejscach w internecie odezwały się głosy oburzenia na nieuzasadnioną i niesprawiedliwą krytykę tego wyjątkowego obrazu, który nie dość, że otrzymał najbardziej prestiżowe wyróżnienie na świecie, także jego twórcom przyniósł niezliczoną ilość nagród, przyznanych w wielu zakątkach globu. Aby się o tym przekonać wystarczy zajrzeć na strony Filmu Polskiego.

Obrońcy „Idy” podkreślali, że Szydło nie wyjaśniła z jakiego powodu film niespecjalnie jej się podobał, że jest osobą niekompetentną do jego oceny oraz, że wypowiedzi, do niedawna prowincjonalnej, prawicowej działaczki, nie można przeciwstawić osądom światowych autorytetów.

Otóż uważam, że prezes Rady Ministrów jest w pełni uprawniona do recenzowania nie tylko produktów filmowych, ale i literackich, teatralnych, muzycznych. Przypomnę, że z wykształcenia jest etnografem, przez sześć lat była doktorantką na Wydziale Filozoficzno-Historycznym najbardziej prestiżowej uczelni w Polsce – Uniwersytetu Jagiellońskiego, ukończyła studia podyplomowe dla menedżerów kultury w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, pracowała m. in. jako asystent w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa.

Dlatego zarzucanie jej braku obycia i wiedzy jest niedorzeczne. Problem leży w innym miejscu. Szydło wypowiadając się na temat „Idy” nie robiła tego jako osoba prywatna, konsumentka kultury, premier RP, ale jako lojalny funkcjonariusz Prawa i Sprawiedliwości, reprezentujący wartości nie tyle obowiązujące w tym środowisku, lecz oczekiwane przez elektorat, część kleru i głównego krzewiciela katolicyzmu – o. Rydzyka, który w ogromnym stopniu decyduje o istnieniu stworzonej przez Kaczyńskiego formacji politycznej.

→ Mariusz Baryła

20.12.2015

• foto: kwejk.pl

 

 

0
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.