Jesienny koncert w „Chrobrym” – Gazeta Trybunalska

Jesienny koncert w „Chrobrym”

Już po raz piąty uczniowie i nauczyciele I liceum im. B. Chrobrego zaprosili do szkolnej auli na wieczorek słowno-muzyczny o wdzięcznym tytule  „Wspomnień czar”.

Poprzednim razem byłem w „Chrobrym” na koncercie zaduszkowym w listopadzie 2013 r. Po jego zakończeniu wyszedłem z budynku zdruzgotany i poirytowany. Swoje wrażenia opisałem w obszernej recenzji, która znajduje się tutaj.

Technika sceniczna

Pomimo upływu dwóch lat organizatorzy nie wyciągnęli z krytycznej opinii żadnych wniosków. Scenografia nadal jest fatalna, oświetlenie tragiczne, a choreografia woła o pomstę do nieba. Nie mogę pojąć, jak można stworzyć przedstawienie, podczas którego przekazywane są ważne i uroczyste treści, korzystając z górnego oświetlenia, składającego się z rzędu żarówek, które tworzą atmosferę zbliżoną do tej, jaka panuje na oddziale zakaźnym w jakimś prowincjonalnym szpitalu. Nie mogę zrozumieć, jak można nie zadbać o odpowiednią ilość statywów i mikrofonów, aby uniknąć zbędnego przemieszczania się wykonawców po scenie w celu ich wymiany. To nie są żadne fanaberie, tylko podstawowe elementy, niezbędne przy realizacji publicznej prezentacji.

Repertuar

Także i w tym roku zestaw wierszy i piosenek nie wyszedł poza sztampę. Zgrane do granic możliwości  przedwojenne i powojenne szlagiery w rodzaju „Na pierwszy znak”, „Serduszko puka w rytmie cza-cza”, „”Bo to się zwykle tak zaczyna” i wiersze wyjęte z lektur szkolnych  z pewnością nie były tym, co chciałem usłyszeć od młodzieży urodzonej pod koniec lat 90. Jeśli ktoś zabiera się za wykonanie coveru, który istnieje w wersji oryginalnej musi to zrobić lepiej, inaczej, dodać swoją wrażliwość, nową aranżację, aby jego interpretacja okazała się wyjątkowa. Z tego też powodu bezpieczniej jest demonstrować utwory nieznane, czy mało znane, dla których nie istnieje punkt odniesienia.

Podczas słuchania programu zastanawiałem się, na ile w doborze repertuaru było inwencji młodzieży, a ile sugestii nauczycielek odpowiedzialnych za całość? Bo jeśli to licealiści sami stworzyli program, to oznacza, że zupełnie nie orientują się w różnorodności polskiej literatury i muzyki rozrywkowej, co z kolei dowodzi, że wiedza i wyobraźnia uczniów „Chrobrego” zaczyna się od stereotypu, a kończy na banale. Od polonistek  Iwony Zwolińskiej i Bogumiły Matyszewskiej nie wymagam zbyt wiele, po tym jak kilka lat temu profesor od polskiego z tejże szkoły wyznał mi, że jego „głównym zadaniem jest przygotowanie młodzieży do matury”.

Wykonanie

Część z osób, które pojawiły się na scenie, nie powinny się na niej znaleźć. Nie mam na myśli jedynie śpiewania obok muzyki, ale także mizerne warunki głosowe, zupełnie dyskwalifikujące szkolne piosenkarki.

Poziom recytacji poezji mogę określić jako katastrofalny. Deklamacja wiersza nie ma polegać na bezrozumnym, beznamiętnym, nierytmicznym wyartykułowaniu kilkudziesięciu dźwięków, ale przede wszystkim na wejściu w rolę podmiotu lirycznego, w zrozumieniu treści przekazu i jego uwiarygodnieniu. Temu zadaniu nie sprostał nikt.

Mam talent

Najjaśniejszą gwiazdą „Wspomnień czaru” był niewątpliwie Maciej Kozłowski, który wystąpił w dwóch rolach: konferansjera i piosenkarza. Jako zapowiadacz wypadł średnio, ale jego wykonanie piosenki Adolfa Dymszy „A u mnie siup” było brawurowe, bezpretensjonalne i niezwykle zabawne. Doceniła je publiczność, nagradzając odtwórcę głośnymi i długimi brawami. Nie wiem, jakie plany życiowe ma Maciej na najbliższe lata, ale jego osobowość i emploi predestynują go do kariery aktorskiej.

Z przyjemnością patrzyłem na Elizę Bogusławską i słuchałem jej sympatycznego i wesołego wykonania ludowej melodii rosyjskiej ze słowami Agnieszki Osieckiej pt. „Siedzieliśmy na dachu”. Także „Warszawa, ty i ja” w interpretacji Elizy była świeża i ciekawa.

Na Dominikę Włókę z klasy IIIe zwróciłem uwagę dwa lata temu, jej interpretację kompozycji „Kiedy umrę kochanie” mam nadal w pamięci. I tym razem nie poczułem się rozczarowany słuchając „Okularników, „Kiedy będziesz zakochany” i „Ja się boję sama spać”.

Zapamiętam także Olgę Piastę, porcelanową laleczkę, która, gdy pierwszy raz weszła na scenę w białej rozkloszowanej spódnicy i czarnej bluzce z skrzypcami w rękach bylem pewien, że pomyliła imprezy i zamiast do polsatowskiego „Super Dzieciaka” trafiła tutaj. Jej wykonanie „Kasztanów” wypadło na tyle dobrze, że przykryło „Na pierwszy znak” – piosenkę niezbyt fortunnie dobraną do tonu głosu Olgi

Wyróżnienie należy się także Patrycji Kołek za „Już nigdy” z repertuaru Sławy Przybylskiej i „Wesoły pociąg” Marty Mirskiej, a także instrumentalistce Katarzynie Krześniak, której uroda w połączeniu z talentem sprawiła, że mogłem jedynie żałować, że jako gitarzystka nie zaprezentowała wszystkich swoich możliwości.

Jestem przekonany, że gdyby dla wymienionej szóstki dobrać odpowiedni do ich temperamentu i możliwości głosowych zestaw piosenek, zrezygnować z recytacji wierszy, zmienić dekorację i ustawić dwa boczne reflektory, jesienny koncert w „Chrobrym” byłby na tyle dobry, że uczniowie mogliby grać go przez wszystkie słotne wieczory.

→ Mariusz Baryła

27.11.2015

• foto: Mariusz Baryła / GazetaTRYBUNALSKA.pl

 

 

0
0

4 thoughts on “Jesienny koncert w „Chrobrym”

  • 04/12/2015 at 21:23
    Permalink

    Na koncercie byłem, również byłem zaangażowany w organizacje imprezy… Muszę przyznać, że koncert podobał mi się bardzo i żal słyszeć, że ogrom pracy włożony przez nas wszystkich w przygotowania nie został przez Pana doceniony. Pragnę jednak nadmienić, że goście, a było ich dość sporo, byli w większości szczerze zachwyceni, zarówno dekoracją, jak i samym wykonem. Powiedziano nam bardzo wiele ciepłych słów. Mam jednak szczerą nadzieję, że w Pana oczach wypadniemy lepiej podczas następnego koncertu, który już niebawem… W imieniu całej społeczności „Chrobrego” zapraszam. 🙂

    0

    0
    Reply
  • 04/12/2015 at 17:58
    Permalink

    Krytyka krytyką ale komentarz „Część z osób, które pojawiły się na scenie, nie powinny się na niej znaleźć.” jest do bólu przesadzony. „Chrobry” nie ma w swoich szeregach aktorów, piosenkarzy, etc. W szkole są ludzie, którzy poszerzają swoją wiedzę, żeby wykorzystać to w przyszłości realizując się w swoim zawodzie. Tego typu przedstawienia są tylko dodatkiem pozwalającym wykazać się młodzieży w inny sposób niż konkursy, czy olimpiady. Natomiast ten artykuł to nic innego jak bezczelna próba podcięcia skrzydeł tym, którzy absolutnie, w nawet najmniejszym stopniu, na to nie zasłużyli. Nie liczy się to, czy byli na scenie świetni, czy irytująco kiepscy. Tu liczą się szczere chęci do podjęcia działań innych, niż siedzenie z nosem w książkach. Taka krytyka byłaby na miejscu w przypadku profesjonalistów, a nie młodych i chętnych do działania ludzi.
    Autorowi artykułu proponuję zejść na ziemię i spojrzeć na całość nieco inaczej.

    0

    0
    Reply
  • 04/12/2015 at 17:11
    Permalink

    Skoro Pan tak uważa i zapewne zrobiłby to lepiej zapraszamy do współpracy przy następnym koncercie, który już niebawem… uczniowie włożyli w to naprawdę dużo serca i pracy nie po to, żeby aż tak ich krytykować… Mi koncert się podobał i doceniam wkład wszystkich

    0

    0
    Reply
  • 28/11/2015 at 17:22
    Permalink

    Uważam że Pan Mariusz nie ma racji. Nikt nie poradzi że aula tak wygląda..ma prawo, bo ma swoje lata. No chyba że przeleje ktoś środki na remont bo na razie ich nie ma. Uczniowie to nie zawodowi aktorzy,piosenkarze. Nie rozumiem więc czemu ktoś tak bardzo krytykuje ich pracę, nie zdziwiłabym się gdyby ktoś występujący przeczytał ten wpis i „odechciało” mu się występować na następnych przedstawieniach. Przykro jest widzieć jak ktoś nie docenia pracy innych. Według mnie i innych osób które tam były, koncert był świetny i podobał się wielu ludziom . Brawa dla tych młodych ludzi. Pozdrawiam

    0

    0
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.