Umierająca ulica Grodzka

Niegdyś jedna z arterii pieszej komunikacji, łącząca śródmieście ze wschodnią częścią miasta. Ci, którzy nie czuli strachu przed wystającą w bramach bandytką i łobuzerką, na osiedle Wyzwolenia szli ulicą Starowarszawską, bardziej bojaźliwi wybierali Garncarską.

Odkąd Rynek Trybunalski i przylegające do niego uliczki przestały pełnić ważną rolę handlowo-usługową, ulica Grodzka w bardzo krótkim czasie, zaczęła obumierać. Niegdyś pełna ludzi, którzy szli do zakładu wyrobu pocztówek grających, modystki, salonu krawieckiego czy kultowego już Klimczaka, dziś zionie pustką i straszy opuszczonymi lokalami. Jeszcze w grudniu zeszłego roku znajdował się tam sklep z kapeluszami, ale jego właścicielka miała juź dość utrzymywania niedochodowego geszeftu, bo kto dziś kupuje staromodne okrycia głowy?

Fotograf, kwiaciarnia, sklep z używaną odzieżą, lombard, sklepik z tytoniem i gazetami, to wszystko, co pozostało po niegdysiejszej świetności.

Ma Grodzka na północnej pierzei piękne kamienice, bogate w sztukaterie, z malowniczymi podwórkami, cóż jednak z tego, skoro właściciele posesji ani myślą o remontach. I koło się zamyka: brakuje najemców na lokale na parterze, stąd brak środków na rewaloryzację.

Lubię tę uliczkę, bo jest kameralna, marzy mi się, aby utrzymać na niej charakter międzywojenny, aby przyszłe remonty nie zabiły w niej tamtego ducha i magii, którą należy wydobyć, a nie stłamsić picowaniem elewacji.

Być może doczekamy czasów, że handlowcy wreszcie zrozumieją, że centra i galerie handlowe, to chwilowa moda, że prawdziwe zakupy robi się w miejscach, gdzie obsługa pamięta przyzwyczajenia klientów, rozmiary ubrań i butów, czy wykonywane zawody. Jakże miłoby usłyszeć powitanie: ukłony dla pana radcy, witam panią prezesową….

→ Mariusz Baryła

11.09.2015

• foto: Mariusz Baryła / GazetaTRYBUNALSKA.pl

 

 

1
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.