Referendum kontra pochwa Joanny Krupy

Znaczniej ważniejszą informacją, niż wynik referendum w sprawie jednomandatowych okręgów wyborczych, finansowania partii politycznych i rozstrzygania spraw prowadzonych przez urzędy skarbowe na korzyść podatnika, okazała się ta dotycząca procesu, jaki wytoczyła celebrytka Joanna Krupa swojej koleżance po fachu Brandi Glanville.

Dwa lata temu w amerykańskim kanale telewizyjnym Bravo modelka Brandi Glanville stwierdziła, że Krupa jest dziwką, która rozbija cudze małżeństwa. Wg Brandi polska blond piękność doprowadziła do rozkładu szczęśliwego związku małżeńskiego milionera Mohameda Hadida, działającego w branży budowlanej, z telewizyjną gwiazdą Yolandą Foster.

Biznesmen miał jakoby zwierzyć się Glanville, na temat jego bliskich kontaktów z Krupą, co modelka postanowiła wykorzystać wobec swojej konkurentki stwierdzając w wywiadzie w TV Bravo, że Krupie śmierdzi z cipy. Po chwili zastanowienia dodała jeszcze: To jest prawda, nie kłamię. Musisz sobie kupić dezodorant do pochwy.

Gospodarz programu Andy Cohen zaproponował wizytę u profesjonalnego wąchacza, który oceni zapach miejsc intymnych zarówno Glanville, jak i Krupy.

Słowiańska gracja poczuła się urażona stwierdzeniami Glanville i oddała sprawę do sądu, aby ten metodą empiryczną stwierdził, czy Dżoana została pomówiona.

Jak widać, konflikt między telewizyjnymi gwiazdami okazał się na tyle czytelny, że wzbudził zainteresowanie plotkarskich portali i magazynów w USA i Europie, w tym także w Polsce, w odróżnieniu od pytań zawartych na karcie referendalnej.

Jeżeli przeciętny Polak nie rozumie prezentowanej w tv prognozy pogody, nie mówiąc już o instrukcji obsługi żelazka, trudno od niego wymagać, aby wypowiedział się na temat okręgów wyborczych. A jeśli coś nie jest dla niego jasne, to tego po prostu nie dotyka.

Jedyną osobą mogącą pojąć istotę JOW-ów jest Paweł Kukiz, ale on, nawet gdyby rozmnożył się przez podział, nie był w stanie zastąpić kilkunastu milionów ludzi uprawnionych do głosowania. 8-procentowa frekwencja, to policzek nie dla prezydenta Komorowskiego, który był inicjatorem plebiscytu, ale przede wszystkim dla Kukiza, bo okazało się, że jego sztandarowy postulat wyborczy, którym zamęczał wszystkich od kilku lat, Polacy brutalnie zlekceważyli.

Po tej kompromitacji Kukiz nie ma prawa się podnieść, a wszyscy jego „wojownicy”, którzy wyszarpywali sobie miejsca na listach wyborczych jego ruchu znaleźli się na własne życzenie w czarnej dupie. Jedyne, co im pozostanie, to przyklejenie się za cztery lata do kolejnego lodołamacza i głośnie wołanie: PŁYNIEMY!

→ Mariusz Baryła

7.09.2015

• foto: klarcias.blogspot.com, facebook, Wire Image

0
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.