Jaguar Land Rover – dlaczego Polska przegrała rywalizację?

Jeszcze kilka tygodni temu wicepremier Janusz Piechociński (PSL) zapewniał, że Polska może stać się motoryzacyjnym zagłębiem, bo jest duża szansa, że Jaguar Land Rover wybuduje u nas zakład o zdolności produkcyjnej około 300 tys. sztuk pojazdów.

11 sierpnia 2015 r. złudzenia prysły, bo JLR dogadał się ze Słowakami. Kilka fundamentalnych czynników zadecydowało o wyborze oferty naszych południowych sąsiadów, jednak komentatorzy zwracali także uwagę na fakt, że podczas trwania negocjacji, Słowacy nie puszczali pary z ust, podczas gdy Piechociński nie ustawał w publicznych opowieściach, co będzie, gdy…

Cel jego wizyt w stacjach telewizyjnych i radiowych był jeden: chęć podrasowania pozycji PSL przed zbliżającymi się wyborami. Jest stare, lecz nadal aktualne, biznesowe powiedzenie, że pieniądze lubią ciszę, które jak mantrę należy powtarzać w takich sytuacjach. Piechociński o tym nie wiedział, albo zwyczajnie w świecie palił głupa.

Sprawa niedoszłej inwestycji przyschła. Tymczasem dwa dni temu, dziennik „Rzeczpospolita” powrócił do tematu i opisał przyczyny, które spowodowały, że nasz kraj ominęła kolejna potężna inwestycja.

* * *

Perfekcyjnie skonstruowany pakiet zachęt, ale przede wszystkim absolutną dyskrecję w negocjacjach Słowacja zapewniła Jaguar Land Rover.

Kolejnym argumentem było członkostwo w strefie euro oraz parlament przyjazny inwestorom. I dlatego ostatecznie pokonała Polskę. W zamian Słowacy dostali szansę na inwestycję w wysokości 1,4 mld euro.

Według nieoficjalnych informacji pakiet polskich zachęt miał wartość 181 mln euro, słowacki 126 mln. Polska mogła zaoferować więcej, bo w Brukseli uznano, że okolice Krakowa, gdzie oferowano tereny pod fabrykę, leżą w mniej rozwiniętym regionie niż słowacka Nitra. Chociaż bezrobocie wynosi tam 8,4 proc., a pod Krakowem – 6,9 proc.

11 sierpnia ku wielkiemu rozczarowaniu Polaków JLR i rząd słowacki podpisały list intencyjny w sprawie budowy fabryki aut, która ma dać zatrudnienie 2–4 tys. osób i produkować docelowo 300 tys. aut rocznie. – Perfekcyjna logistyka, silna obecność segmentu premium zdecydowały o naszym wyborze – mówił Ralf Speth, dyrektor generalny Jaguar Land Rover po ogłoszeniu decyzji. Nie dodał, że Słowacy zatwierdzili ustawę zwiększającą przywileje inwestorów i że pod Bratysławą Volkswagen już produkuje auta z aluminium. Dostępność gruntu jest natychmiastowa, w przypadku Polski miała być za dobrych kilka miesięcy. Prace budowlane ruszą na początku 2016 roku, produkcja w 2018 roku.

Według słowackich władz o decyzji inwestora przesądziły nie subsydia, ale sieć dostawców, dostępność wykształconej siły roboczej oraz kultura pracy. – Zarzut, że słowacka gospodarka zbyt uzależnia się od motoryzacji, jest absurdalny. Właśnie skupienie się na jednej branży zdecydowało o wyborze JLR – mówi Boris Fojtik, analityk rynku w Tatra Bank. Zdaniem słowackiego ministra finansów Petera Kazimira znaczenie miał fakt, że spośród czterech rywalizujących ze sobą krajów (również Czechy i Węgry) znaczenie miało to, że Słowacja jako jedyna jest członkiem strefy euro.

I jeszcze coś. – Inwestorzy są bardzo ostrożni. Nie lubią rozgłosu. Wiedziałem, że Słowacja wygra w tej rywalizacji, kiedy polski wicepremier Janusz Piechociński zaczął ujawniać szczegóły negocjacji „z potencjalnym inwestorem branży premium”. Na Słowacji taka wypowiedź jest nie do pomyślenia – powiedział „Rzeczpospolitej” przedstawiciel producenta aut na Słowacji. Nawet teraz, gdy sprawa jest przesądzona, słowacki premier Robert Fico nie komentuje wygranej. – Inwestorzy nie lubią rozgłosu. Obiecaliśmy Brytyjczykom, a ja zawsze dotrzymuję słowa, że po podpisaniu listu intencyjnego nie będziemy nic komentować – stwierdził w wypowiedzi dla portalu TASR. Podobnie jak i w czasie wstępnych negocjacji.

Więcej można przeczytać w artykule Danuty Walewskiej: Jak Słowacja wygrała Jaguara.

→ (mb)

8.09.2015

 

 

0
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.