Warszawa, godzina „W”, 1.08.2015 r.

Nikt im nie kazał tutaj przyjść. Zrobili to na własne życzenie. Nie namawiani przez urzędników, polityków czy tych, którzy na rocznicowych obchodach wybuchu Powstania Warszawskiego chcą ugrać kilka punktów na słupkach poparcia.

O godzinie 17.00, 1 sierpnia 2015 r. jak co roku Warszawa stanęła. Na rondzie im. Romana Dmowskiego, które jest jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc w stolicy, gdzie krzyżują się drogi z czterech kierunków, zgromadzili się ludzie o rozmaitych przekonaniach i poglądach politycznych, aby dać wyraźny przekaz: Jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy!

Większość z tysięcy osób, jakie pojawiły się na skrzyżowaniu Al. Jerozolimskich z Marszałkowską prawdopodobnie miała świadomość, że to, co wydarzyło się 71 lat temu w tym miejscu nie było powstaniem lecz RZEZIĄ WARSZAWSKĄ, do której w pełni świadomie doprowadzili dowódcy sztabowi. Przyszli jednak i przyjechali oddać hołd tym chłopakom i dziewczynom, którzy, choć zmanipulowani przez swoich dowódców, polegli za ideały i wartości, które w obecnych czasach są najczęściej mrzonką.

Atmosfera powagi, szacunku i autentycznej wspólnoty udzielała się także osobom stojącym w znacznej odległości od ronda. Warto było tu być, tego ciepłego, beztroskiego popołudnia 1 sierpnia 2015 roku.

→ (mb)

• foto: Mariusz Baryła / GazetaTRYBUNALSKA.pl

 

 

0
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.