Spotkanie z Krzysztofem L. Tomaszewskim

Kazimierz Dolny jest zatopiony w zieleni. Na początku może to trochę przytłaczać, szczególnie mieszczuchów wyrwanych z otoczenia składającego się z betonu, asfaltu i spalin.
Kazimierz Dolny, ul. Nadrzeczna.
Kazimierz Dolny, ul. Nadrzeczna.

Idę ulicą Nadrzeczną, brodząc w tej zielonej, pachnącej brei. U Michalaka spotykam Krzysztofa Logana Tomaszewskiego, którego nie widziałem kilka lat. Wygląda świetnie, szczupły, opalony, pełen wigoru i jak zawsze gadatliwy.

Logan jest starszym synem, zmarłego na początku tego roku, Bohdana Tomaszewskiego – dziennikarza, scenarzysty, komentatora sportowego, znawcy tenisa. I podobnie jak ojciec słynie z wielu talentów: jest malarzem, pisarzem, dziennikarzem, autorem tekstów piosenek. “Już nie ma dzikich plaż…”, “Zapach Kobiety”, “Kochaj Naprawdę”, “Piosenka o Ludziach z Duszą” – to tylko kilka utworów, które śpiewali Irena Santor, Krzysztof Cugowski, Grażyna Łobaszewska, Skaldowie, Lidia Stanisławska czy Bogusław Mec.

Pytam Logana o wysokość tantiem, które otrzymuje za swoje utwory. Są owszem, ale wcale nie tak wysokie, jak można by sądzić. Autor żali się, że rozgłośnie radiowe niechętnie grają polskie piosenki, całą swoją uwagę skupiając na produktach muzycznych przypominających fast food-y.  Dodaje, że gdyby mieszkał w USA i miał na koncie takie przeboje jak „Już nie ma dzikich plaż…” – byłby milionerem.

Obecnie Krzysztof Tomaszewski promuje piąte już wydanie swojej autobiografii zatytułowanej „Zawsze możesz powrócić”; jego wcześniejsze pozycje, szczególnie te poświęcone ojcu: „Stadion zachodzącego słońca” i „Zawodowiec” również miały kilka wznowień i cieszyły się ogromnym zainteresowaniem czytelników.

Polecam odwiedzenie strony Logana: http://www.logan-tomaszewski.pl/, gdzie można zapoznać się mnóstwem ciekawostek dotyczących samego pisarza, a także jego rodziny.

Wikipedia podaje, że K.L. Tomaszewski urodził się w Warszawie 18.01.1945 r. Zarówno data, jak i miejsce są błędnie. Po upadku Powstania Warszawskiego jego rodzicom udało się wydostać z płonącego miasta. Zawierucha wojenna rzuciła ich na krótko na przedmieścia Piotrkowa Trybunalskiego, gdzie niegdyś znajdowała się wieś Bełzatka, w latach 20. XX w. przyłączona do miasta; pod koniec lat 70. stała się częścią osiedla mieszkaniowego, z przecinającą go ulicą Belzacka. To właśnie w piotrkowskim szpitalu, 18 grudnia 1944 r. przyszedł na świat Krzysztof  – pierworodny syn Bohdana i Zofii z domu Leszczyńskiej. Wkrótce potem rodzina opuściła środkową Polskę, by za kilka miesięcy, już po wyzwoleniu, trafić na Ziemie Odzyskane: do Koszalina, a później Szczecina.

→ Mariusz Baryła

29.08.2015

• foto: Mariusz Baryła / GazetaTRYBUNALSKA.pl

 

 

0
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.