Moda na kino

W Piotrkowie od pewnego czasu trwa moda na wyświetlanie filmów.

Choć wszyscy organizatorzy w nazwach swoich wydarzeń używają rzeczownika „kino”, z kinem nie ma to nic wspólnego, bo kino to wygodne fotele, dobre nagłośnienie, wyciszona i zaciemniona sala projekcyjna.

Ośrodek Działań Artystycznych („Kino ODA”) przy ul. Dąbrowskiego specjalizuje się w pokazywaniu filmów dokumentalnych i fabularnych, których tematyka dotyczy szeroko rozumianej twórczości artystycznej. W tym roku można było obejrzeć „Mojego Nikifora”, „Camille Claudel, 1915”, „Shirley -wizje rzeczywistości”, „Chore ptaki umierają łatwo”.

Restauracja „GulJana” („Letnie kino”) w wakacyjne wieczory wyświetla filmy na świeżym powietrzu. Trudno w tym przypadku dopatrzeć się klucza, jakim kierują się organizatorzy przy doborze repertuaru. Jest jak w karcie dań: różne potrawy i smaki. Mamy więc „Aviatora”, dwa filmy Marka Koterskiego, „Pozew o miłość”, „Prawo ciążenia”, „Wielkie nadzieje” czy „Nietykalnych” – francuski przebój sprzed 4 lat.

Do pomysłodawców projekcji dołączy w tym tygodniu miejska książnica („Kino letnie w bibliotece”), w której zaprezentowane zostaną dwa amerykańskie thrillery: „Siedem” oraz „Wyspa tajemnic”. Ten wybór wydaje chybiony i wcale nie dlatego, że filmy te pokazano w telewizji przynajmniej kilkukrotnie. Od ambitnych pracowników biblioteki oczekiwać należy stworzenia np. cyklu pokazów pn. „Piotrków filmowy” albo prezentacji biografii światowej sławy pisarzy. Produkcje Finchera i Scorsese bardziej pasują do „Kina za kratami”, które mogłoby powstać w piotrkowskim kryminale.

Nic pod tym względem nie dzieje się w Miejskim Ośrodku Kultury, dysponującym salą projekcyjną z prawdziwego zdarzenia i największym budżetem. Przypomnieć wypada, że nim w placówce pojawiło się obecne kierownictwo i wprowadziło atmosferę tumiwisizmu i lenistwa, w MOK-u działał znakomity Dyskusyjny Klub Filmowy. W jego ramach odbywały się pokazy filmów wyjątkowych, żeby nie powiedzieć elitarnych, niedostępnych dla szerokiej publiczności. Za repertuar odpowiadała nieodżałowana Elżbieta Kaczmarczyk.

Najlepiej w tym zestawieniu wypada ODA; dobór filmów jest przemyślany i konsekwentny, choć jest to oferta skierowana do wybredniejszej publiczności niż ta, która pojawia się „GulJanie”. Wyświetlane filmów, których kopie DVD, w cenie od 2 do 5 zł, zalegają hipermarkety trudno uznać  za najlepszy pomysł.

Wszystkie projekcje są darmowe, co wg mnie jest poważnym błędem, bo u publiczności wyrabia się przekonanie, że za korzystanie z kultury i sztuki nie trzeba płacić.

→ (mb)

12.08.2015

• foto: materiały promocyjne organizatorów

 

 

0
0

One thought on “Moda na kino

  • 14/08/2015 at 22:26
    Permalink

    Tak…….. z zapalem zaczelam czytać ten rekonesans kinowy ze az smutek sciska po przeczytaniu o stanie kinomaństwa.Wspomniano w artykule o MOK-u i Klubie dyskusyjnym.Byl swietny,nowatorski ,zarywałam obowiązki by być na seansach .Blagam,pragne żeby ktoś się tym zajal.W takim wyszperanym klimacie.:)jak wtedy.Moge za to placic nawet 14 zl za bilet.Czy ktoś mnie słyszy??????????????

    0

    0
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.