Ja, prezydent Duda

Tuż po zakończeniu wczorajszego, sejmowego wystąpienia prezydenta Andrzeja Dudy w mediach pojawiły się opinie i komentarze na temat tego, co nowo zaprzysiężona głowa państwa powiedziała.

Większość komentatorów skoncentrowała się na merytorycznej ocenie wypowiedzi Dudy, usiłując znaleźć wskazówki, jak prezydentura działacza PiS będzie mogła przebiegać. Usiłowano oddzielić od siebie populistyczne slogany, których realizacja nie jest możliwa, od tego, co realne i prawdopodobne. Politycy z rozmaitych ugrupowań podkreślali brak uprzedzeń wobec nowego prezydenta, wspominając także o ładunku zaufania, jakim zamierzają go obdarzyć. Krystyna Pawłowicz, posłanka należąca do konserwatywnego nurtu w partii Jarosława Kaczyńskiego, wczorajszy dzień podsumowała słowami:  Wrażenie jest takie, jak przy wizytach Jana Pawła II. Człowiek ma poczucie czegoś odradzającego, oczyszczającego. Przyszło tak dużo osób, atmosfera jest równie podniosła, jaka była w czasie kiedy odwiedzano trumny posmoleńskie. 

Słuchając sejmowego wystąpienia Andrzeja Dudy nie moglem oprzeć się wrażeniu, że prezydent skupił się głównie na promocji samego siebie, podporządkowując formę wypowiedzi pierwszej osobie liczby pojedynczej. W moim odczuciu zabieg ten był nadużywany.

Do tej pory, w podobnym przekazie, specjalizował się b. prezydent Lech Wałęsa, ale wczoraj okazało się, że wyrósł mu godny następca. O ile Wałęsie, do pewnego momentu, byłem w stanie wybaczyć bardzo wiele, gdyż należę do generacji „Solidarności”, o tyle Duda, człowiek skądinąd wykształcony i „współczesny”, na taką wyrozumiałość liczyć nie może, ponieważ nie stoją za nim żadne dokonania, a sympatia do ugrupowania, które go poparło, nie jest wystarczającym argumentem.

Okazuje się, że w odczuciach pejoratywnych nie jestem osamotniony. Ireneusz Kaczmarczyk, piotrkowianin, dr nauk humanistycznych, socjolog i trener psychologiczny, wczoraj na facebooku podzielił się następującą refleksją:

Prezydent kampanię a także pierwszy dzień swojego urzędowania zaczynał od JA. Zrobię, zmienię, zbuduję, uratuję, odbuduję, zbawię. Ludzie uwierzyli, nie w treść, ale siłę tego wyrazu. Teraz prezydent będzie to JA wypełniał. Tyle, że w rozwoju człowieka jest zwykle odwrotnie. Najpierw podejmuje się ryzyko budowania swojej odrębności i dopiero wtedy JA zmienia się w świadomą ograniczeń Osobę. Osoba zanim powie „jestem niezłomny” zastanowi się dwa razy przed jaką stoi górą. Tak można pomyśleć o sobie kiedy się z tej góry zejdzie. Marna to dla mnie obietnica głowy państwa, że jeśli mu nie wyjdzie to się zawstydzi. To słowa chłopca, który mówi dajcie mi spróbować, a nie osoby, która wie już kim jest. Polityka rzadko idzie w parze z osobowością można się tym obruszać w parlamencie, ale da się przeżyć. W przypadku prezydenta jest inaczej. Wszystkie wołania o niezależność, autonomię są wyrazem lęku i troski, apelem kierowanym nie do JA ale do Osoby Prezydenta. Ale prezydent nic nie widzi i nic nie słyszy. Brak Osoby na czele państwa powoduje, że tracę poczucie bezpieczeństwa. Chcę żeby ludzie mogli w Polsce spokojnie dojrzewać, a nie zastanawiać się czy prezydent już dojrzał.

Prezydent Duda świadomie doprowadził do sytuacji, w której część społeczeństwa będzie patrzeć na jego urzędowanie właśnie przez pryzmat tego fatalnego JA. W tej chwili jest zbyt wcześnie, aby prognozować, co z tego wyniknie, ale istnieje obawa, że własne JA może Dudę przerosnąć.

→ Mariusz Baryła

7.08.2015

• foto: Krzysztof Białoskórski / sejm.gov.pl

 

 

0
0

One thought on “Ja, prezydent Duda

  • 07/08/2015 at 18:13
    Permalink

    I na pewno przerośnie! Co wtedy poczynia ci, ktorzy mu zaufali i wierza w jego boską moc??

    0

    0
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.