Co słychać nad polskim morzem?

Jeżeli ktoś zdecydował się spędzić tegoroczne wakacje nad polskim morzem, a konkretnie w Łebie, na pewno nie popełnił błędu, chyba, że wcześniej nie zamówił miejsc noclegowych.

Oblężenie jest tak duże, że kwatery położone daleko od centrum, a nawet już poza Łebą obok tabliczki „Uwaga zły pies”, wywieszają napis „Brak wolnych miejsc”. Nikogo nie dziwi, że w oczekiwaniu na wolny pokój, niektórym przyszło spędzić noc w samochodzie. Czy warto jest czekać? Raczej tak. Ceny na obrzeżach oscylują na poziomie 30-40 zł za łóżko od osoby, podczas gdy w willach i apartamentach w centrum ceny zaczynają się od 150 zł.

Jak już mamy gdzie spać następną sprawą, o którą się martwimy jest posiłek. Trudno się zdecydować gdzie iść, ponieważ na każdym kroku napotykamy restauracje, knajpy, smażalnie ryb, obiady domowe, kebaby, frytki, zapiekanki xxl itp. Ten temat trzeba sprawdzić samemu. Duże szyldy i kolorowe zdjęcia potraw, jak również zapachy, nie zawsze oddają całą prawdę. Można udać się do „Łebskiej Chaty” czyli restauracji przemienionej przez znaną w całej Polsce kuchenną celebrytkę z trwałą ondulacją i przekonać się, że jedzenie tam niczym się nie wyróżnia, a obsługa mogłaby trochę bardziej przyłożyć się do swych obowiązków (chyba, że jest ich zbyt mało i przez to nie wyrabiają?).

W innym przypadku, jeżeli będziemy mieć szczęście, trafimy na „Smakowite Smaki u Jędrzeja”. Jadłodajnia wygląda jakby dopiero się otwierała (lub zamykała), ale jedzenie jest pyszne, jak u babci i naprawdę domowe. Fast foodów tu nie uświadczymy i to już nie jest szczęście, a pewność.

Miłośnicy ryb też mają w czym przebierać, najtaniej zjedzą flądrę, bo już od 6 zł za 100 g, ale popularne są także turboty, pangi, halibuty i dorsze. Do tego frytki i surówki i posiłek będzie kosztował około 20-25 zł.

Kto ma ochotę na deser, też nie będzie narzekał na braki. Nie zjeść gofra nad naszym morzem, to tak jakby nie zamoczyć się choćby na chwilę w Bałtyku. Suchego (bez niczego) zjemy za 3-3,5 zł. Na życzenie dołożą nam bitą śmietanę, owoce z puszki i sezonowe, bakalie, kremy czekoladowo-orzechowe, polewy, posypki, a nawet masę krówkową. W parze z goframi najczęściej idą lody. Świderki śmietankowe i czekoladowe, oraz lody włoskie są najbardziej popularne. Małe za 4 zł, średnie za 5, a duże za 6, ceny za te słodkości praktycznie w całym miasteczku jednakowe.

Kliknij, aby powiększyć.
Kliknij, aby powiększyć.

Gdy chcemy pozbyć się kalorii, idźmy na spacer, a przy tym napotkamy na atrakcje, które pozwolą nam z czystym sumieniem sięgnąć po nie następnym razem. „Hoplandia”, „Euro-bungee”, quady, gokarty napędzane siłą mięśni nóg, rowery czy siłownie na świeżym powietrzu – czekają na nas praktycznie cały dzień. Kto chciałby sprawdzić swoją równowagę, może wstąpić do „Domku do góry nogami” (atrakcja należąca i prowadzona przez Piotrkowian, podobnie jak położona niedaleko budka „Smocze lody”, której asortyment i obsługa chwalony jest w całej Łebie).

Jeżeli jesteś fanem adrenaliny, koniecznie udaj się do wesołego miasteczka przy samym porcie. Tam metalowa kula, wyrzuci cię na 55 m do góry z prędkością 160 km na godzinę. Atrakcja kosztuje 40 zł, ale jest tego warta (sprawdziłem). Nie masz ochoty lub siły na spacer, a musisz udać się 3 km do dyskontu po zakupy na jutrzejsze śniadanie? Nie ma problemu, machnij tylko ręką, a zatrzyma się przy tobie meleks, który za 6 zł podwiezie cię pod same drzwi, a za trochę więcej na największą atrakcję turystyczną tego regionu, ruchome wydmy.

Zanim jednak nadejdzie wspomniane śniadanie, atrakcyjne i wykrochmalone dziewczyny oraz chłopaki zaproszą nas na mieście do nocnych klubów i dyskotek. Są trzy najbardziej oblegane, w których oprócz samego prezentowania muzyki, odbywają się koncerty, a także pojawiają się „gwiazdy” z telewizyjnych kanałów muzycznych, ale nadal nie wiem, co potrafią i czego wartościowego dokonali. W tym momencie warto zaznaczyć, że w innym miejscu, dokładnie w namiocie SCENA KULTURALNA, odwołany został występ aktora i mistrza kabaretu Jerzego Kryszaka. Powód? Sprzedało się 6 biletów, byłem jednym z nabywców. Na pamiątkę został mi wydruk potwierdzający płatność kartą za bilet (45 zł).

Pozostając jeszcze w oparach żenady, pobyt tutaj da nam jedno potwierdzenie. Disco polo ma się dobrze… Przerażająco dobrze… Za dobrze…

→ Łukasz „Breja” Gruszecki

11.08.2015

• foto: lebork.naszemiasto.pl, wakacjezdzieciakiem.pl

Łukasz „Breja” Gruszecki (ur. 1984 r. w Piotrkowie Trybunalskim) – obserwator życia kulturalnego, od 13 lat organizujący i współorganizujący imprezy miejskie związanych z kulturą hiphopową. Pomysłodawca i realizator jubileuszu 30-lecia pierwszych Mistrzostw Polski w Tańcu Breakdance pn. ” BREJKDANS Taniec Połamaniec”.

 

 

0
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.