„Wtedy było o wiele lepiej…” – Zbigniew Bujakowski w rozmowie z Pawłem Reisingiem

Rozmowa ze Zbigniewem Bujakowskim, byłym dyrektorem Miejskiego Ośrodka Kultury w Piotrkowie Trybunalskim, organizatorem I Mistrzostw Polski Breakdance.

Panie Zbigniewie, jaka refleksja naszła Pana w chwili, gdy dowiedział się Pan, że pojawiła się idea spotkania upamiętniającego 30. rocznicę I Mistrzostw Polski w Tańcu Breakdance?

Pomyślałem, że to bardzo dobry pomysł. 30 lat temu, w naszym mieście, odbyła się duża impreza, na której zaprezentowało się wielu młodych, pochodzących z całego kraju, utalentowanych tancerzy specjalizujących się w stylu breakdance. Byli to soliści i grupy, którzy nigdy wcześniej nie rywalizowali ze sobą. Nasze mistrzostwa stworzyły im taką szansę. Dla mnie to duże wyróżnienie, że Łukasz Gruszecki, główny organizator tegorocznego spotkania, potrafił pamiętać o mnie i moich dokonaniach. Tym bardziej, że ma 29 lat i mistrzostwa zna tylko z przekazów ustnych i materiałów, które się zachowały. Łukasz szukając informacji z przeszłości dotarł do mnie i zaproponował mi współorganizację tegorocznego spotkania. Oczywiście chętnie mu w tym pomogłem.

Jak wspomina Pan pierwsze mistrzostwa w breakdance?

Wspominam je bardzo miło, bo dzięki nim poznałem wielu zdolnych, interesujących ludzi, którzy do dziś pamiętają Piotrków, tamte czasy. Z częścią z nich utrzymuję kontakt do tej pory. To jest bardzo przyjemne. Z kilkorgiem spotkałem się w czerwcu w Rynku. Wspomnienia wróciły.

Uważam, że Piotrków powinien być centrum tańca, tak jak był nim w latach 80. Konkursy breakdance, rock’n’rolla, disco, wieczory baletowe… Właśnie m. in. poprzez taniec miasto miało dużą rozpoznawalność w Polsce.

Proszę o krótkie podsumowanie festiwalu zorganizowanego przez Łukasza i Pana?

Konwencja walki ulicznej, to świetny pomysł. 30. lat temu, uczestnicy konkursu po zakończeniu zmagań w hali Piotrcovii, pojawiali się w Rynku Trybunalskim, przed restauracją „Europa”, kinem „Hawana” i prezentowali swoje umiejętności wśród ludzi. Breakdance, to styl uprawiany na ulicach i ta formuła nie straciła nic na swojej atrakcyjności.

30-lecie konkursu, to dobry moment, aby porozmawiać o piotrkowskiej kulturze. Jak z perspektywy czasu Pan ją ocenia?

Jeśli przyjąć tamte lata za punkt porównawczy, to teraz jest o wiele gorzej.

Dlaczego tak Pan sądzi?

W latach 80. na kulturę przeznaczano stosunkowo niewielkie środki, trwał kryzys. Dla ówczesnych władz priorytetem były sprawy społeczne, gospodarcze. Teraz, jak patrzę na obecny budżet placówki kultury, to w porównaniu z tamtym okresem, jest on niewspółmiernie wysoki, ale muszę dodać, że znaczna część pieniędzy jest po prostu marnotrawiona. Przerost zatrudnienia, rozbudowana administracja, to są poważne wydatki. W efekcie nie starcza pieniędzy na podstawową działalność. Amatorski ruch artystyczny w Miejskim Ośrodku Kultury praktycznie nie istnieje, a jeśli nawet, to nie można mówić o szczególnych sukcesach jego uczestników.

Amatorska działalność artystyczna nie może ograniczać się tylko do dziecięcych grup teatralnych, podczas, gdy piotrkowska, utalentowana młodzież nie ma gdzie pokazać swoich umiejętności i czegokolwiek się nauczyć. Niech pan zauważy, że w MOK-u nie ma zespołów muzycznych. Jest pustka. Dom kultury jest zamykany wieczorami. Młodzi ludzie nie mają wstępu na salę widowiskową, żeby poćwiczyć, czy „pohałasować”. To chyba jedyna w województwie placówka kultury, która w weekendy jest martwa.

Uważam, zresztą nie tylko ja, ale wszyscy ludzie dla których praca „w kulturze” jest pasją, że od odpoczynku jest poniedziałek, a nie sobota i niedziela.

Nie pozostawia Pan żadnych złudzeń co do funkcjonowania piotrkowskiego MOK-u?

Tak. Oceniam działalność tej instytucji bardzo krytycznie, bo jej pracownicy nie są zaangażowani w działalność kulturalną. Mówię to z pełną odpowiedzialnością. Są jak urzędnicy, którzy przychodzą do pracy na 8 godzin i wracają do domu. Kiedyś było kilku instruktorów, ale wszyscy z nich byli bardzo zaangażowani, traktowali swoje zajęcie poważnie, a ludzie którzy pojawiali się w progach MOK-u nie byli postrzegani jak wrogowie. Liczyła się otwartość, pomysłowość.

Nikt nie stwarzał sztucznych problemów! Dam przykład, jak jest obecnie: Łukasz chciał wypożyczyć podłogę i światła, to zaczęto piętrzyć przed nim problemy, wymagano szczegółowych opisów, co kiedy, jak i dlaczego?, podpisywania jakichś zaświadczeń, kwitów, umów, zamiast przejąć inicjatywę i wspólnie nim zrobić zrobić tę imprezę. Przecież to jest dla piotrkowian! A tutaj od chłopaka, który społecznie, bez żadnych korzyści chce zrobić coś dla młodzieży, dla miasta, to kładzie mu się kłody pod nogi, bo może odpuści, zrezygnuje? Chyba nie o to w tym wszystkim chodzi?

Nie zrezygnował, impreza się udała, a on sam zapowiada kontynuację festiwalu w najbliższych latach. Bardzo dziękuję Panu za rozmowę.

Dziękuję.

→ Rozmawiał: Paweł Reising

30.06.2015

• Na zdjęciu: spotkanie pokoleń – Zbigniew Bujakowski i Łukasz Gruszecki,
foto: Mariusz Baryła / GazetaTRYBUNALSKA.pl

Zbigniew Bujakowski (ur. 1952 r. w Piotrkowie Trybunalskim) – długoletni dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury, instruktor tańca, choreograf, manager kultury. To za jego kadencji MOK z niewielkiej placówki, mieszczącej się początkowo przy ul. Grodzkiej 2 ewoluował w kierunku prężnego ośrodka, skupiającego pod swym dachem wielu utalentowanych ludzi.

Paweł Reising (ur. 1966 r. w Piotrkowie Trybunalskim) – niezależny dziennikarz, nauczyciel, absolwent UW i UJK. Redaktor i wydawca czasopisma „KurieR-Kultura i Rzeczywistość”. Autor książek: „Opowieści generała „Bończy” oraz „Huragan” z oddziału „Wichra” (współautor W. Pietraszczyk). Honorowy żołnierz 25 pp AK.

1
0

3 thoughts on “„Wtedy było o wiele lepiej…” – Zbigniew Bujakowski w rozmowie z Pawłem Reisingiem

  • 03/05/2017 at 18:24
    Permalink

    On był dyrektorem MOK-u tylko przez 7 lat… czy to tak dużo?! :/

    0

    0
    Reply
  • 05/06/2016 at 17:24
    Permalink

    Niezależność to on ma tylko z nazwy . Tak naprawdę to jest to typowy Platformers nic doać nic ująć !

    0

    0
    Reply
  • 04/07/2015 at 00:47
    Permalink

    W przyszłości zapraszam do Łódzkiego Domu Kultury może będziemy mogli pomóc…Jesteśmy przecież instytucją wojewódzką…

    1

    0
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.