Wokół mnie jest swing – z Jerzym Małkiem rozmawia Mariusz Baryła

Jarzy Małek 02
Artysta podczas występu z Markiem Dyjakiem. Klub „Wytwórnia”, 2014.

Czy z grania jazzu można w Polsce wyżyć?

Oczywiście, że tak (śmiech). Są ludzie, którzy żyją bardzo dobrze z wykonywania tego gatunku, a także szeroko pojętej muzyki improwizowanej, ponieważ słowo jazz ma obecnie różne oblicza i różnie jest nazywany. Tak więc bycie artystą jazzowym nie wyklucza zarabiania uczciwych pieniędzy.

Jesteś liderem swojego kwintetu oraz członkiem innych formacji w tym zespołu Marka Dyjaka, gdzie występujesz obok Marka Tarnowskiego (p, acc) , Michała Jarosa (b) i Arka Skolika (dr)…

Tak. Od wielu lat mam swój pomysł na muzykę, którą wykonuję zazwyczaj w składzie pięcio lub tak jak dziś czteroosobowym. Na koncertach prezentuję swoje kompozycje z najnowszej płyty „Stalgia” a także z poprzedniej „Air” i starszych. Oprócz tego występuję z Wojtkiem Karolakiem, i okazjonalnie z Michałem Urbaniakiem, niedawno zakończyłem mini trasę po Mazurach, gdzie gościnnie grałem z Ed’em Cherry, amerykańskim gitarzystą, który w latach 70-tych i 80-tych grał w zespole Dizzy Gillespiego. Jeśli chodzi o nie jazzowe projekty, to zdecydowanie najdłużej gram z Markiem Dyjakiem i z jego bandem.

A jak wyglądają twoje doświadczenia z muzyką ilustracyjną?

W tym roku skomponowałem ścieżkę dźwiękową do niemego, czarno-białego filmu Franka Powella z 1915 r. pt. „Głupiec tu był”, którą wykonywałem na żywo podczas seansów w Iluzjonie Filmoteki Narodowej. Bardzo ciekawe i intrygujące doświadczenie. Poza tym moją muzykę można usłyszeć oglądając „Powroty” – etiudę Arkadiusza Bartosiaka   na podstawie scen małżeńskich Ingmara Bergmana

Byłem ostatnio na kilku koncertach, i za każdym razem, słuchając młodych polskich twórców, utwierdzam się w przekonaniu, że muzyka jazzowa coraz bardziej odchodzi od swojego jazzowego korzenia i przemienia się w muzykę współczesną, nie poddającą się standardowej klasyfikacji. Artyści nie identyfikują się ze swoimi krajowymi poprzednikami, których częstokroć uważają za kopistów dzieł zaimportowanych z USA…

Jarzy Małek 01
Artysta podczas występu z Markiem Dyjakiem. Klub „Wytwórnia”, 2014.

Po pierwsze trudno nazwać Komedę, Namysłowskiego, Kurylewicza, Stańkę, Wegehaupta kopistami. Nie mówiąc o kilku innych nazwiskach, także z wcześniejszych generacji. Więc jeżeli spotkałeś się z takim podejściem, to jest to po prostu szczyt ignorancji, a przynajmniej brak świadomości ze strony młodych ludzi.

Jestem zdania, że zachodzące zmiany w muzyce nie zmienią faktu, iż wszystkie nowe idee zawsze w końcu mieszają się z tym, co było, więc kiedy chcesz grać jazz nie możesz od niego odchodzić. Jazz to jazz. Jazz to wolność i podążanie za głosem serca.

Moje artystyczne doświadczenia wyraźnie łączą się z istotą muzyki jazzowej, właśnie poprzez bluesa, który jest źródłem gatunku i który jest mi bardzo bliski. Ten Mood… Czasami jedną nutą można wyrazić więcej niż kilkudziesięcioma, tak jak gramy razem z Markiem Dyjakiem, kiedy jedno skojarzenie potrafi zastąpić cały tekst piosenki. Tę specyficzną narrację staram się łączyć spontanicznie ze swingiem nawet wtedy, gdy nie gramy typowo swingujących rzeczy. Po prostu lubię wyraźnie czuć ten rodzaj ekspresji.

Gram właśnie w ten konkretny sposób, aby muzyka dawała radość i jednocześnie niosła z sobą głębię. To ważna lekcja, którą wyniosłem z gry mistrzów. Granie jazzu jest jak zanurzenie się w „rzece”, która płynie przez pokolenia ostatnich 10 dekad. Ta „rzeka” jest czymś ponad jednostką. Ponad mną i muzykami z którymi gram. Jest energią i niekończącą się inspiracją.

Od dwóch lat jesteś dyrektorem artystycznym festiwalu jazzowego „Jazzbląg”, który na początku lipca odbywa się w Elblągu – twoim rodzinnym mieście. Spotykasz różne generacje muzyków, czy na podstawie tych doświadczeń możesz powiedzieć w jakim kierunku zmierza jazz?

To fakt, że poruszamy z muzykami ten temat, ale trochę w inny sposób, bardziej w kontekście komunikatywności w muzyce. Chodzi o to, aby z publicznością nawiązywać kontakt, a nie tylko skupiać się na warstwie koncepcyjnej utworów, co często ma miejsce w wykonaniach młodszego pokolenia muzyków.

Jarzy Małek 03
Artysta podczas występu z Markiem Dyjakiem. Klub „Wytwórnia”, 2014.

Dziś często jazz odchodzi od swingu, dlatego zmienia się też jego przekaz. Uważam, że jest to proces naturalny. Odchodzenie i powracanie do źródeł zawsze charakteryzowało drogę twórczą wielu artystów.

Pytanie o kierunki rozwoju jazzu skierowałem nie tylko do kompozytora i wykonawcy, ale także pedagoga. W tym roku obroniłeś pracę doktorską w Akademii Muzycznej w Gdańsku, gdzie jesteś także zatrudniony jako wykładowca. Masz więc naturalny kontakt z młodymi ludźmi, 20-latkami…

Dlatego czasem biorę młodych muzyków do sekcji (śmiech), ale mówiąc poważnie mam taką refleksję: wyobrażenie młodych twórców o muzyce jest kreowane przez kulturę muzyczną w pełnym tego słowa znaczeniu, a także przez szeroko rozumianą kulturę popularną. To nie tylko jazz, hip-hop, ale także muzyka rozrywkowa, filmowa; cała ta mieszanka kształtuje ich gust i wpływa na stosunek do barwy, brzmienia. Rzeczywiście wielu twórców wybiera drogę na skróty zapominając, że istnieje takie pojęcie jak tradycja. To tak jakbyś chciał stworzyć obraz porównywalny z głębią dzieła np. Salvadora Dali, ale zupełnie nie interesowałbyś się dokonaniami Michała Anioła czy Leonarda da Vinci.

Jak sprzedaje się twoja ostatnia płyta „Stalgia”, wydana pod koniec zeszłego roku? Czy jest w Polsce popyt na jazzowe płyty?

Zdecydowanie tak. Słyszałem nawet, że w Polsce, oczywiście proporcjonalnie, płyty jazzowe sprzedają się lepiej niż na Zachodzie.

W księgarni muzycznej przy krakowskim Rynku Głównym, gdzie często zdarza mi się kupować ciekawe albumy, łatwiej jest kupić którąś z Twoich starszych płyt niż tę ostatnią.

Wydawcą płyty jest „Kayax”, a dystrybutorem „Warner”, więc raczej trzeba jej szukać w innych miejscach.

Jakie są kolejne plany wydawnicze? Czy po smutnej, refleksyjnej, a czasami wręcz depresyjnej „(No)Stalgii” nastąpi zwrot w nastroju Twoich kompozycji?

Jarzy Małek 05
Artysta podczas występu z Markiem Dyjakiem. Restauracja „GulJana”, 2015

„Stalgia” jest płytą, która jest artystycznym wyrazem pewnego etapu w moim życiu, etapu bardzo istotnych, prywatnych doświadczeń. Staram się, aby moje płyty różniły się od siebie. Na przykład w „Air” dominuje klimat pozytywny, w utworach przeważają akordy dur-owe. Natomiast „Stalgia” jest faktycznie mocno bluesowa, chciałem sprawdzić, jak daleko można pójść w zadumę, autorefleksję, kontemplację? Jak głęboko można pogrzebać w swoim wnętrzu?

Czy w polskiej przestrzeni jazzowej są artyści, którzy ciebie inspirują, od których czerpałeś wiedzę i doświadczenie?

Moje szczęście polega na tym, że na przestrzeni  blisko 20 lat miałem okazję współpracować z takimi ludźmi jak np. Wegehaupt, Namysłowski, Karolak, Urbaniak, Dyjak. Z niektórymi związałem się na kilka, a nawet kilkanaście lat. Dzięki temu zdobyłem duże doświadczenie i w wielu przypadkach te kontakty stały się źródłem inspiracji. Są tez inni polscy muzycy, których po prostu lubię słuchać.

Jaki repertuar usłyszymy podczas dzisiejszego koncertu?

Zagramy rzeczy pochodzące ze „Stalgii”, a także mix utworów ze starszych płyt.

W taki razie do usłyszenia. Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

→ Rozmawiał: Mariusz Baryła

23-30.07. 2015

• foto: Mariusz Baryła / GazetaTRYBUNALSKA.pl

(Wywiad zarejestrowano 21.07.2015 r., w piotrkowskim klubie „SKYY”)

Jerzy Małek (ur. 1978 w Elblągu) – trębacz, kompozytor, aranżer, producent. Ukończył Liceum Muzyczne w swoim rodzinnym mieście, naukę kontynuował w Akademii Muzycznej w Katowicach w klasie prof. Piotra Wojtasika. Jest wykładowcą w Akademii Muzycznej w Gdańsku, gdzie również obronił pracę doktorską. Występował m. in. z Januszem Skowronem, Tomaszem Szukalskim, Staszkiem Sojką, Henrykiem Miśkiewiczem, Cezarym Konradem, Leszkiem Możdżerem, Jarkiem Śmietaną, Andrzejem Jagodzińskim, Adamem Pierończykiem, Miką Urbaniak. Również międzynarodowe gwiazdy zaprosiły go do współpracy: Gary Bartz, Billy Harper, Maria Schneider, Steve Logan, Dan Tepfer, Troy Miller, Eric Allen, Lucas Pino, Otto Williams, Ray Blue, Arild Andersen, Nigel Kennedy, Hans van Oosterhout, Ziw Rawitz. Od wielu lat jest członkiem zespołu Marka Dyjaka. Jak dotąd wydał sześć autorskich płyt:„By Five“ (2000), „Gift“ (2002), „Spirit of The Time‘ (2005), „Bop Beat“ (2006), „Air‘ (2011), “Stalgia” (2014).

 

0
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.