Szin Bet, Mosad i Art-B

W internetowym wydaniu „Rzeczpospolitej” ukazał się artykuł Andrzeja Stankiewicza zatytułowany „Żydzi, agenci i Art B”, w którym autor pochylił się nad książką Dariusza Wilczaka pt. „Most” opowiadającą o historii powstania spółki „Art.-B” oraz ról jakie odegrali jej właściciele – Bogusław Bagsik i Andrzej Gąsiorowski – w tajnej operacji wywiadu izraelskiego pod kryptonimem „Most”:

Kiedy trwały przygotowania do „Mostu”, w Art B zatrudniony został gen. Edwin Rozłubirski, polski Żyd, uczestnik Powstania Warszawskiego, a potem twórca pierwszych jednostek specjalnych w PRL. – Traktowaliśmy go jako przedstawiciela polskiego MON. Cała operacja była prowadzona pod parasolem polskiego rządu – przekonywał Gąsiorowski podczas promocji książki.

Okładka książki Dariusza Wilczaka.
Okładka książki Dariusza Wilczaka.

Jednocześnie w firmie Polikom Gąsiorowskiego i Bagsika zaczął pracować Yossi Genosar, legendarny oficer wojskowego kontrwywiadu Szin Bet, urodzony w Wilnie. „Niby pozostawali niewidoczni, ale gdy należało rozwiązać jakiś problem, to nagle się pojawiali” – wspomina w książce Gąsiorowski.

W sprawę został zaangażowany także Jerzy Dziewulski, który ćwierć wieku temu był szefem grupy antyterrorystycznej na warszawskim Okęciu. Stankiewicz pisze:

Dziewulski jest w historii alii Żydów z ZSRR przez Polskę postacią szczególną. To on odpowiadał za bezpieczeństwo operacji ze strony polskich służb antyterrorystycznych. I w książce Wilczaka i w rozmowie z dziennikarzem „Rz” przyznaje, że został do tej operacji wybrany przez izraelskie służby specjalne i był przez nie szkolony w Izraelu. – Żydzi kompletnie zmienili moje spojrzenie na antyterroryzm – mówi. – Po prostu zrozumiałem, że nie ma czegoś takiego jak antyterroryzm. Wyszkolili mnie na terrorystę, bo według ich filozofii tylko człowiek przygotowany do działań terrorystycznych może zrozumieć sposób działania prawdziwych terrorystów i ich zwalczać.

Jak uczy nas doświadczenie, nie możemy być pewni, że książka Wilczaka i artykuł Stankiewicza są zgodne z historyczną prawdą. Być może zdarzenia w nich opisane mają za zadanie odwrócić uwagę od rzeczy istotniejszych, albo przykryć inne epizody? Dlatego także i w tym przypadku powinna obowiązywać zasada ograniczonego zaufania.

Niemniej polecam „Żydów, agentów i Art B”, bo tekst jest świetnym przykładem na to, że nie zawsze sprawy są tymi, jakimi je postrzegamy.

Link: ► http://www4.rp.pl/article/20150626/PLUSMINUS/306269977

→ (mb)

1.07.2015

• foto: screen ze strony rp.pl oraz materiały prasowe

0
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.