Szczurzy pałac

Szczury wchodzą do mieszkań, woda leje się po ścianach, grzyb pożera mury…  Ten szokujący widok sugeruje, że od roku ktoś prowadzi świadome i celowe działania mające na celu zniszczenie zabytkowej kamienicy przy alei 3 Maja 10 w Piotrkowie Trybunalskim.

Rok temu, 9 lipca 2014 roku, Piotrkowem wstrząsnęła wiadomość, że pożar zniszczył jedną z najładniejszych i największych kamienic w centrum miasta stanowiącą własność miasta, a administrowaną przez TBS sp. z o.o.

Wkrótce po ugaszeniu pożaru władze miasta obiecały natychmiastowe uruchomienie pomocy dla pogorzelców, w tym zapewnienie im lokali zastępczych.

Patrząc na budynek od strony ulicy skutki pożogi były praktycznie niewidoczne. W wyniku wysokiej temperatury zniszczeniu uległy elementy konstrukcyjne dachu i poddasza.

Jednak gdy następnego dnia 10 lipca ub.r. odwiedziłem kamienicę, przeżyłem duże zaskoczenie: idąc po schodach widziałem spływające z góry potoki wody. W mieszkaniu na drugim piętrze oficyny nie było żadnych śladów pożaru. Za to z sufitu cały czas kapała woda, która na podłodze unosiła dywan. Woda powoli zalewała wszystko: meble, książki, ubrania, obrazy na ścianach.

Współczucie dla lokatorów mieszało się z absurdalnością sytuacji: setki metrów sześciennych wody wpompowanych przez straż pożarną na poddasze, teraz będzie stopniowo niszczyło całą kamienicę, a spowodowane w ten sposób straty wielokrotnie przewyższą te, które dokonał ogień.

– Czyżby straż – zapytałem jednego z lokatorów – nie mogła po akcji gaśniczej zamontować pompy na strychu i wypompować tej wody, lub chociaż wykuć otwór, którym ta woda mogłaby spłynąć na zewnątrz budynku? W odpowiedzi usłyszałem, że mieszkańcy dostali polecenie jak najszybszego zabrania swoich rzeczy i opuszczenia budynku. Sądziłem, że wkrótce powinna zacząć się akcja osuszania.

Kamienica al 3 Maja -02
Stan obecny kamienicy.

Wszyscy, z którymi rozmawiałem, byli przekonani, że pożar spowodowali robotnicy z TBS, którzy poprzedniego dnia smołowali dach. Prawdopodobnie mieli jakąś grzałkę, która konieczna była do rozgrzania smoły, a po zakończeniu pracy jej nie wyłączyli.

Zgodnie z obietnicami, UM zagwarantował lokale zamienne dla 19 rodzin. W kamienicy od frontu ostatecznie pozostało sześć rodzin.

Niebawem okazało się, że kompletne zalanie całego budynku to nie jedynie „niedopatrzenie” piotrkowskich strażaków. Początkowo twierdzili oni, że hydrant przy kamienicy był niesprawny, co zdementował prezes spółki Piotrkowskie Wodociągi i Kanalizacja Michał Rżanek.

Czy badano prawidłowość przeprowadzonej akcji gaśniczej i wyjaśniono sprawę rzekomo niesprawnego hydrantu? Rzecznik straży w korespondencji z dnia 17 lipca br. odpowiedział: Sprawę hydrantu omówiono i wyjaśniono podczas spotkań z przedstawicielami Piotrkowskich Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o.

Natomiast w odpowiedzi na pytanie czy akcja gaśnica musiała spowodować zalanie wszystkich kondygnacji?, dowiedziałem się, że intensywność podawania środków gaśniczych (wody) była adekwatna do rozmiaru pożaru. Działania polegały nie tylko na ugaszeniu pożaru ale również konieczna była obrona obiektów sąsiednich min. budynku MOK. (…) Podczas działań gaśniczych tak rozwiniętego pożaru konieczne było podawanie dużych ilości środków gaśniczych co niestety może spowodować zniszczenie i częściowe zalanie kondygnacji poniższych.

Kamienica al 3 Maja -01
Źle podłączona rynna sprawia, że woda leje się po elewacji.

Czyżby kpt. Rytych nie wiedział, że niszczenie np. pierwszego piętra zaczęło się wiele godzin po akcji gaśniczej? Do tego czasu bez problemu można było usunąć wodę z poddasza.

Zygmunt Błaszczyk – kierownik piotrkowskiej Delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Łodzi – w nadesłanym do redakcji piśmie stwierdził, że urząd nie posiada kompetencji do określania strat spowodowanych ogniem i akcją gaśniczą.

Dom przy al. 3 Maja 10 od 1967 roku wpisany jest do rejestru zabytków, ma bardzo bogatą i barwną historię. To tutaj, w mieszkaniu państwa Mejerów i Świderskich, podczas okupacji niemieckiej prowadzone były tajne komplety. Jesienią 1944 roku dzieci z kamienicy zorganizowały przedstawienie teatrzyku dla uciekinierów z płonącej Warszawy.

Wiosną 1945 roku w murach budynku ukrywał się Marian Kazimierski ps. „Gryps” – ranny akowiec, postrzelony przez bezpiekę,. Opiekowała się nim Jadwiga Galjaszowa i jej mąż Tadeusz, hubalczyk.

Jak poinformował mnie przedstawiciel Urzędu Miasta w piśmie z 27.07.2015 r.: biegły ds. pożarnictwa nie określił bezpośredniej przyczyny pożaru, natomiast biorąc pod uwagę porę dnia uznał, że było to podpalenie”. Jak widać, specjalista popisał się wyjątkową logiką. Podpalacz w nocy włamał się na strych i wszedł na dach, żeby podłożyć ogień…

Urzędnik dodał także, że na prace zabezpieczające pokrycie dachu po pożarze przed dalszą penetracją budynków przez wody opadowe wydatkowano kwotę 34.416,55 zł.

Dzisiaj, ponad rok po pożarze, każdy może udać się na podwórko w alejach i podczas deszczu przekonać się jak sprawdza się ten wydatek. Nowa rynna dachowa nie została podłączona do naściennej rury spustowej. Skutek jest taki, że woda z całego dachu zalewa elewację.

Kamienica al 3 Maja -03
W centrum miasta szczury rosną jak na drożdżach.

Robiąc zdjęcia znalazłem się na dziedzińcu, na którym powstały trudne do przebycia kałuże. Na środku, zamiast kratki ściekowej, sterczał kawałek krzywej rury, z której wydostał się szczur.

Zapukałem do drzwi na parterze. Mieszkająca tam kobieta wyjaśniła mi, że z tymi szczurami nikt nie walczy. Dawniej był solidny gospodarz budynku, który wykładał trutkę i był spokój. Ale po pożarze TBS przysłał na jego miejsce jakiegoś młodego człowieka, który niczym się nie przejmuje. W biały dzień szczury wchodzą na klatkę i podchodzą pod mieszkania. Strach tu mieszkać. Piwnice całe zalane są wodą. Tą wodą, którą wylano w czasie pożaru. Teraz od dołu, ze ścian wychodzi grzyb. Cała kamienica gnije… – Ja już nie mogę tu mieszkać. Chcę jak najprędzej stąd się wyprowadzić.

Ponieważ deszcz stopniowo ustawał, postanowiłem jeszcze chwilę poczekać. Na podwórzu znów pojawił się znajomy szczur, tym razem w towarzystwie drugiego. Przechodzącą starszą kobietę zapytałem, co sądzi o działaniach władz Piotrkowa?

– Oni chcą nas zniszczyć, chcą zniszczyć ten budynek, to wszystko będzie dla szczurów…

Wyszedłem na ulicę. Na wprost, 100 metrów dalej, ujrzałem spokojny i suchy budynek Urzędu Miasta. Tuż obok, na sąsiedniej posesji, pod numerem 8, znajduje się Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna.

No cóż, właścicielowi budynku nie przeszkadza, że dewastacji ulega mienie komunalne, że niszczeją mieszkania, na które jest ogromne zapotrzebowanie, a miasto z każdym dniem traci jedną z najpiękniejszych kamienic.

Podobnie pracownikom „Sanepidu” nie przeszkadza, że pod ich nosem funkcjonuje wylęgarnia szczurów, które są źródłem zagrożenia epidemiologicznego dla mieszkańców.

To jest Piotrków właśnie!

→ Paweł Reising

29.07.2015

• foto: Paweł Reising / GazetaTRYBUNALSKA.pl

Paweł Reising (ur. 1966 r. w Piotrkowie Trybunalskim) – niezależny dziennikarz, nauczyciel, absolwent UW i UJK. Redaktor i wydawca czasopisma „KurieR-Kultura i Rzeczywistość”. Autor książek: „Opowieści generała „Bończy” oraz „Huragan” z oddziału „Wichra” (współautor W. Pietraszczyk). Honorowy żołnierz 25 pp AK.

 

 

1
0

4 thoughts on “Szczurzy pałac

  • 30/07/2015 at 12:15
    Permalink

    ‚sztygar’ – pracownik urzędu miasta! ha ha ha …..myślał, że się ukryje :)))))) nie kompromituj się sztygar!
    beznadziejni!

    1

    0
    Reply
  • 30/07/2015 at 08:29
    Permalink

    od kiedy ta kamienica jest własnością Urzędu Miasta? To że TBS nią administrował nie znaczy że UM jest właścicielem nieruchomości. Panie redaktorze następnym razem proszę doczytać a nie pisać bzdury. Ale początkujący tak mają.
    Pozdrawiam

    0

    1
    Reply
    • 30/07/2015 at 10:55
      Permalink

      Szanowny Panie,

      cieszy nas Pańska aktywność na stronach „Gazety Trybunalskiej” i regularne monitorowanie artykułów przez Pana – pracownika urzędu miasta, bo wszelkie informacje związane z dochodzeniem do prawdy są zawsze mile widziane.

      Przed napisaniem powyższego tekstu redakcja zwróciła się do urzędu z zapytaniem dotyczącym kamienicy przy al. 3 Maja nr 10. W odpowiedzi nie znalazło się twierdzenie, że budynek nie należy do gminy, gdyby było inaczej urząd nie podawałby wielu szczegółów odnośnie przedmiotowej sprawy.

      Jeśli zaś dysponuje Pan wiedzą, która podważy pismo z ratusza proszę o tym napisać w komentarzu lub piśmie skierowanym do redakcji, a nie próbować obrażać red. Reisinga.

      Z poważaniem

      (mb)

      1

      0
      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.