Imieniny Piotrków – dzień pierwszy, piątek 26.06.2015 r.

Od kilkunastu lat w powiatowej i gminnej Polsce modne jest organizowanie masowych imprez muzyczno-rozrywkowych skierowanych do gawiedzi.

Głównymi, a częstokroć jedynymi, kreatorami tego typu wydarzeń są samorządy, które raz w roku nie żałują grosza, aby ludności zamieszkującej miasta, miasteczka i miejscowości ofiarować odrobinę radości. Piotrków Trybunalski pod tym względem nie różni się od innych miejsc w kraju.

Trzydniowa feta zaczęła się w miniony piątek. Po południu na scenie miejskiego amfiteatru pojawił się dobrze znany i lubiany duet muzyczny Andrzej Sikorowski i Grzegorz Turnau, obaj z Krakowa. Na kolejną chałturę zostali zaproszeni przez właściciela chlewni, przydrożnej karczmy, knajpy i gabinetu odnowy biologicznej, który ma ambicje kulturotwórcze, za co należy mu się szacunek i uznanie, gdyż w odróżnieniu od okolicznych oligarchów, jest żywo zainteresowany promowaniem kultury.

Już po wejściu na teren obiektu zorientowałem się, że jestem na profesjonalnym koncercie. Znaczna ilość ochroniarzy w czarnych uniformach i wojskowych butach wzmocniła to przekonanie. Scenę odgrodzono barierami, jakie ustawia się np. podczas demonstracji czy przemarszów agresywnych grup kibiców. Prawdopodobnie organizator uznał, że na estradę może dostać się jakaś niezrównoważona małolata, aby skraść buziaka zmęczonemu życiem Sikorowskiemu.

Spodobała mi się także, zajmująca 1/5 widowni, wygrodzona biało-czerwoną taśmą, specjalna strefa VIP. Chodziło o to, żeby wszyscy od razu mieli świadomość, kto jest gościem szanowanym, a kto zwykłym zjadaczem chleba. I faktycznie, w strefie VIP zasiadło kilka osób, ale żadna z nich nie przypominała prawdziwego VIP-a; dopiero pojawienie się aktora Krzysztofa Kamińskiego, zmieniło sytuację. Dodam, co zresztą widać na zdjęciach, że do końca koncertu nie udało się zapełnić wszystkich VIP-owskich miejsc.

Artyści grali i śpiewali. Czułem się bardzo dobrze, bo od zawsze uwielbiam połączenie piosenki poetyckiej i zapachu grillowanej kaszanki, którą na zewnątrz amfiteatru raczyli wykwalifikowani kucharze. Było też piwo, jako podstawowy napój Polaków. Na zdjęciu poniżej przedstawiam ceny napitków i przekąsek.

I nagle, z nieba zaczął padać deszcz, zrobiło się zimno i niemiło. Połowa sceny została zalana wodą, a ekipa techniczna uwijała się jak w ukropie, aby ochronić głośniki i kable. Z ustawionych obok sztalug spadły obrazki i zrobiło się jakoś dziwnie, a może normalnie?

Poszedłem na tył amfiteatru. Parking wygrodzono barierami, a otoczenia strzegli twardzi ludzie. Postawiono tam wielki, biały namiot, w środku ustawiono krzesła i stoły uginające się pod ciężarem jadła i butelek z napojami. Zrobiłem kilka zdjęć. Nie spodobało się to jednemu z kręcących się po placu ludzi, który zabronił mi fotografowania. Stwierdził, że to jego plac i on sobie nie życzy. Po sekundzie zreflektował się i dodał, że wynajęty na dzisiaj plac.

Wróciłem na widownię. Publiczność rozeszła się do domów, zostali tylko najwytrwalsi wielbiciele krakowskiego duetu. Turnau śpiewał coś o ulicy Brackiej…

→ Mariusz Baryła

3.07.2015

• foto: Mariusz Baryła / GazetaTRYBUNALSKA.pl

 

 

0
0

One thought on “Imieniny Piotrków – dzień pierwszy, piątek 26.06.2015 r.

  • 03/07/2015 at 21:44
    Permalink

    Kolorowe jarmarki…totalna wioska

    0

    0
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.