Dopalacze, czyli jak skutecznie wyhodowano wrzoda na dupie

Skąd i dlaczego wzięło się to gówno na rynku? A no dlatego, że było legalne, ba jest nadal w jakimś sensie legalne.

Jeżeli, szeroko pojęte, narkotyki są zakazane, a za posiadanie „jointa” można mieć spore kłopoty, trzeba otworzyć furtkę i wykombinować coś, co narkotykiem nie jest, nazywa się niewinnie i daje kopa, odlot, a przy okazji jest substancja legalną.

Bo przecież tak się to zaczęło, więc człowiek wchodził do sklepu i pytał o coś, co działa jak „gandzia” i otrzymywał śliczny, legalny pakuneczek z bliżej nieokreśloną substancją, która nawet koło „maryśki” nie leżała.

Ten sam człowiek po „wyjaraniu” sporej ilości podejrzanego proszku czy suszu, trafia na OIOM i sztab lekarzy walczy o jego życie. Dlaczego? Bo ten specyfik jednak nie działa jak marihuana, a w szpitalu rozkładają ręce, bo nie mają pojęcia co to „Bob” czy inny „dopalacz”.

Jak wiadomo, „trawa” nie jest w stanie doprowadzić do takiego stanu. Więc trzeba szybko wycofać „Boba” z rynku, ale najpierw trzeba ustalić skład chemiczny substancji i dopisać ją do zakazanej listy środków odurzających.

Ten proces będzie trwał bez końca, bo inwencja producentów jest nieograniczona; wystarczy zmienić skład i nazwę specyfiku, aby lekarze oraz ludzie z SANEPID-u kolejny raz zastanawiali się, co ten koleś zapodał.

Pomysł mój jest kontrowersyjny, ale myślę, że mógłby zadziałać. Zalegalizujmy marihuanę! Wtedy nikomu nie będzie się opłacało produkować chemicznego „szitu”, który zabija. Jednak państwo musi mieć kontrolę nad tym, co będzie sprzedawane.

Ktoś powie, ze są inne „klasyczne” narkotyki i będzie miał rację. Jestem przeciwnikiem całej chemicznej rodzinie „dragów”, ale gdyby posiadanie małych ilości kokainy, amfetaminy czy lsd było łagodniej karane, produkcja dopalaczy nie miałaby sensu. Lekarze wiedzieliby jak delikwenta odtruć i leczyć, bo znaliby te substancje.

Tak więc, panowie politycy, wyhodowaliście „dopalacze”, które zabijają ludzi i nie macie pojęcia, jak ten proceder zatrzymać, co w sumie nie może dziwić, bo skoro za pisanie ustaw i walkę z czymś o czym nie mają pojęcia, biorą się ludzie którzy są przekonani, ze marihuanę wstrzykuje się do żyły, to mamy takie efekty, jakie mamy. Problem jest olbrzymi, bo na liście zakazanych substancji jest 120 wzorów chemicznych i wszystko wskazuje na to, że będzie ich więcej.

Zatem brawo!

→ Muzzy

14.07.2015

• foto: Służba Celna

Paweł „Muzzy” Mikosz (ur. 1983 r. w Pyskowicach) – basista i kontrabasista, absolwent Państwowej Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Bytomiu. Współpracował z wieloma zespołami i muzykami czego efektem były występy na festiwalach w Polsce i za granicą m.in.: „Przystanek Woodstock”, „Jesień z Bluesem”, Festiwal Bluesowo-Rockowy im. Miry Kubasińskiej „Wielki Ogień”, Novarra Street Festiwal, Colours of Ostrava, Udisputed Peace Festiwal i inn. Od dłuższego członek zespołu Martyny Jakubowicz, a także grupy „Bracia i Siostry” i „Muzzy Friends Band”. Mieszka w Janowcu, w okolicach Bardo, w Kotlinie Kłodzkiej.

 

 

27
1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.